Poradnik 60 kroków do oceny i terapii dzieci z wadą słuchu

Dzisiejszy temat dotyczy poradnika, który według mnie powinien mieć
w swojej biblioteczce każdy surdopedagog, terapeuta czy nauczyciel pracujący z dzieckiem z wadą słuchu!

O czym mowa?

„Słucham, mówię, jestem… – Program  60 kroków  do oceny
i terapii dzieci z wadą słuchu”
  dr n. med. Katarzyna Bieńkowska.

Program 60 kroków jest skarbnicą wiedzy! W jednym miejscu mamy zebrane informacje o prowadzeniu terapii mowy z dzieckiem niesłyszącym. Opisy technik terapeutycznych i model terapii.  Karty oceny kompetencji językowych, które pozwolą nam ocenić umiejętności i postępy dziecka na kolejnych etapach terapii oraz wyznaczyć cele do dalszej pracy. Krok po kroku prowadzimy rehabilitację opartą na naturalnym procesie kształtowania się mowy u dziecka. Poszczególne etapy są usystematyzowane na czterech poziomach rozwoju:
– percepcji słuchowej;
– komunikacji;
– umiejętności językowych wstępnych;
– umiejętności językowych zaawansowanych.

W podręczniku znajdziemy dokładny opis poszczególnych 60 kroków,
a także przykładowe ćwiczenia dostosowane do możliwości dziecka, które możemy wykorzystać w terapii. Ćwiczenia można modyfikować na różne sposoby, dostosowując je do wieku i możliwości naszego pacjenta.

Do podręcznika załączona jest płyta, na której można zobaczyć fragmenty ćwiczeń oraz śpiewnik zawierający teksty piosenek i wzory rytmów. Uważam, że jest to pomocne szczególnie dla początkujących terapeutów pracujących z dziećmi z uszkodzonym narządem słuchu.

Program 60 kroków, może być także pomocny w tworzeniu IPET-u (Indywidualnego Programu Edukacyjno- Terapeutycznego) w edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej.

Z książki korzystam już od dawna. Bardzo mi się przydała, zarówno w pracy z Sarą jak i z innymi dziećmi.

Poradnik można kupić klikając w poniższy link:

„Słucham, mówię, jestem… – Program  60 kroków  do oceny
i terapii dzieci z wadą słuchu”
  

LABIrynt – gra logiczna

Jestem miłośnikiem wszelakich gier planszowych, karcianych, puzzli itp. Jednak do tej pory nie spotkałam się z grą planszową w którą  jednocześnie może grać 35 osób!!! Poważnie!!!

Jeśli cenicie sobie wspólne spędzanie czasu z rodziną na niebanalnej rozrywce to LABIrynt jest świetną alternatywą właśnie dla Was.

Chciałam przetestować grę na większej liczbie osób. Zabrałam ją do szkoły
i wykorzystałam na godzinie wychowawczej. Był to strzał w 10! Dzieciaki rywalizowały ze sobą, zachowując przy tym podzielność uwagi i kontrolując ruchy przeciwników. Można było u nich zauważyć niesamowite skupienie. Analizowali wszystkie swoje posunięcia. Każdy tak starał się udzielać komend, aby jak najszybciej dojść do celu. Byli bardzo skoncentrowani
i widać było, że gra bardzo im się spodobała.

Grę można modyfikować na wiele sposobów. Jeszcze nie wspominałam, ale czasami lubię „łamać” zasady gry i ustalać swoje własne. Na przykład podczas ćwiczeń z Sarą czytania ze zrozumieniem.  Przygotowuję wcześniej krótką czytankę (do konkretnej strony labiryntu), która poprowadzi do celu. Zadaniem Sary jest przeczytać tekst i poruszać się pionkiem po planszy zgodnie z jego wskazówkami. Jeżeli robi to prawidłowo to zawsze powinna dojść do mety. Oczywiście ja, jako nauczyciel kontroluję jej ruchy.
Pozwalam też Sarze, aby w danym dniu ustaliła swoje zasady i ich się trzymamy. Sara lubi tego typu zamiany. Ma wtedy większe poczucie swojej wartości. Przejmuje odpowiedzialność za przebieg gry co wymaga od niej większej koncentracji. W ten sposób stymuluję u niej zdolność logicznego myślenia. Dzięki temu uczy się wyciągać wnioski z popełnionych błędów,
a także musi pilnować abym ja błędów nie popełniała. Dzieci czasem lubią pobawić się w nauczycieli.

Charakterystyka gry:

  • przedział wiekowy: +6 lat;
  • małe pudełko, a w nim 35 plansz z labiryntem, wydrukowanym dwustronnie;
  • gra zawiera 6 pionków (3 czerwone i 3 czarne) – jednak to nas nie ogranicza, bo gra pozwala na zabawę 35 osobom. Pionki można „pożyczyć” z innych gier, wykorzystać figurki z Kinder niespodzianek czy nakrętki z butelek. Możliwości jest naprawdę sporo!
  • pionki ustawiamy na polu X, a naszą metą jest czerwone O;
  • zabawę rozpoczyna najmłodszy gracz, kolejkę wykonujemy  według wskazówek zegara;
  • wydajemy polecenia typu: 2 ruchy w przód, 1 ruch w lewo, 3 ruchy
    w górę i tak dalej. Jeśli napotkamy na przeszkodę to stoimy w miejscu. Czasami możemy przekręcić planszę o 90st., 180st., 270st. gdy żaden ruch nie jest dla nas korzystny. (Uwaga! Nie muszą tego robić jednocześnie wszyscy gracze).
  • ustalamy na początku czy korzystamy w trakcie 1 rundy z pojedynczej planszy czy z kilku. Wtedy rozdajemy przykładowo po 2-3 plansze i ruchy wykonujemy na każdym labiryncie. Wygrywa ta osoba, która dojdzie do mety na każdej planszy.

LABIrynt daje nam wiele możliwości! Jest świetną pomocą, jeśli nasze dziecko/uczeń ma problem z orientacją w przestrzeni (prawo/lewo, góra/dół) i na płaszczyźnie. Grając w LABIrynt z synem (5 lat), w ramach podpowiedzi, założyłam mu na prawą rękę czerwoną gumkę a na lewą niebieską. Pozwoliło to utrwalić mu zapamiętanie stron. W ten sposób uczymy się przez zabawę wykonywać ruchy na płaszczyźnie. Wydaje mi się, że jest to potrzebne, ponieważ teraz spotkamy się w zadaniach tekstowych
z poleceniami  typu: „Z prawej strony domu narysuj drzewo, a z lewej kotka”. Wiele dzieci ma problem z tego typu zadaniami a LABIrynt może nam pomóc w utrwaleniu kierunków.

Dziękujemy ślicznie Wydawnictwu Epideixis, za możliwość skorzystania z ich pomocy!

 

Piramida logopedyczna L2

Niepozorne małe pudełeczko, z wielką zawartością!! Tak w jednym zdaniu opisałabym Piramidę Logopedyczną wydawnictwa Epideixis.
Dedykuję ją szczególnie logopedom, pedagogom oraz rodzicom, których dzieci mają problem z odróżnianiem zbliżonych do siebie artykulacyjnie dźwięków: t-d, p-b czy w-f. Gra jest bardzo zbliżona do domina – układamy trójkąty, tak aby uzupełnić wyraz brakująca literą. Kolorowe linie i gwiazdki uczą samokontroli – są wskazówką dla wzrokowców. Jeśli będziemy dobrze układać nasze trójkąty, to po zakończeniu zabawy ukaże się nam ogromna piramida.

Piramida logopedyczna L2 składa się z 30 zadań, zawierających ćwiczenia do utrwalania liter : b-p, d-t, w-f. W zestawie znajduje się 25 trójkątów
o wymiarach 8x8x8cm. Przeznaczona jest dla dzieci od 6 roku życia.

Zawsze powtarzam, że jeśli praca z dzieckiem, to tylko przez zabawę! Połączenie przyjemnego z pożytecznym. Poprzez układanie trójkątów
u dziecka rozwija się zdolność myślenia i zapamiętywania. Gra uczy koncentracji. Aby odpowiednio ułożyć piramidę trzeba trochę pogłówkować.

Trójkąty wykonane są z grubej tektury. Kolorystyka jest bardzo przyjemna
i prosta.

 

Z tej serii, na stronie wydawnictwa dostępne są  jeszcze piramidy:

  • Logopedyczna L1: ś – ź – ć – dź;
  • Logopedyczna L2: b – p , d – t , w – f;
  • Ortograficzna P1: zasady pisowni – ó, u, rz, ż, ch, h;
  • Ortograficzna P2: zasady pisowni – wymienne;
  • Matematyczna M1: dodawanie do 100;
  • Matematyczna M2: tabliczka mnożenia.

Nasza przygoda z językiem migowym

Moja przygoda:

Pierwszy raz spotkałam się z językiem migowym, rozpoczynając naukę w liceum dla niesłyszących w Przemyślu . Poszłam tam, nie znając ani jednego znaku!!! Z początku czułam się bardzo źle, ponieważ inne dzieci do mnie migały, a ja kompletnie nie wiedziałam co do mnie „mówią”. Na szczęście były też osoby, które mówiły i migały oraz tylko mówiły. Poprosiłam koleżanki z internatu, aby nauczyły mnie zdania: „Ja nie umiem migać” – i od tamtej pory jak ktoś do mnie podszedł, migałam to zdanie. Wynikały z tego czasem  śmieszne sytuacje, bo jak nie umiem migać skoro migam 🙂

Codziennie, wieczorami, dziewczyny uczyły mnie kolejnych gestów. Byłam tak oczarowana tym językiem, że nawet stojąc w kolejce do kasy, po kryjomu, powtarzałam alfabet palcowy. Bacznie obserwowałam innych jak migali między sobą (lepiej sobie radziłam z odbiorem komunikatu, niż z nadaniem go). Należę do tego typu osób, które pytają gdy czegoś nie wiedzą. Zawsze, kiedy pojawiał się nieznany mi gest, pytałam: „Co to za mig”?
Moja mama obawiała się, że przestanę mówić i będę tylko migać. Ja natomiast, kiedy wracałam do domu na weekend i opowiadałam rodzicom jak było cały tydzień w szkole, byłam tak podekscytowana, że jednocześnie mówiłam i migałam. Nowe znaki chłonęłam jak gąbka. Po około 2,5 miesiąca, posługiwałam się już biegle językiem migowym.

3 lata w tej szkole, przyczyniły się do tego kim teraz jestem.  Studiowałam pedagogikę specjalną, ze specjalnością surdopedagogika. Zarówno podczas studiów jak i po nich, uczestniczyłam w wielu warsztatach i kursach języka migowego. Poznałam Polski Język Migowy (PJM) oraz System Językowo- Migowy (SJM).Uzyskałam także certyfikat biegłego tłumacza języka migowego.

Czasem żartuję, że ręce są moim narzędziem pracy 😉

Przygoda Sary:

Sara z językiem migowym zetknęła się w przedszkolu specjalnym, do którego chodziła przez rok. Trafiła tam na wspaniałą panią surdopedagog, która nauczyła ją alfabetu palcowego. Potem nastąpiła „przerwa”, podczas której, Sara wraz z rodziną tworzyli swoje własne umowne znaki, aby się porozumieć. Podczas tej przerwy, Sara ukończyła przedszkole masowe i rozpoczęła klasę pierwszą. Wtedy właśnie jej mama złożyła wniosek o Specjalistyczne Usługi Opiekuńcze, które zaczęłam prowadzić u nich w domu. Początkowo miała być to tylko nauka języka migowego. Z czasem, zaczęłyśmy pracować na materiale szkolnym, dostosowując go do potrzeb Sary. Cały czas także pracowałyśmy i pracujemy nad treningiem słuchowym i rozwojem mowy.

Zajęcia odbywały się na konkretach, w sposób praktyczny, poprzez zabawę. Na przykład, kiedy poznawała kolory, wycięłam z kolorowego papieru  prostokąty i kolorowe dłonie. Wydrukowałam nazwy kolorów i wszystko zalaminowałam. Uczyłam ją jednocześnie czytania, rozumienia i migania.

Nauka migania trwa cały czas. Sara porozumiewa się aktualnie językiem migowym w sposób komunikatywny, zna dużo znaków. Nowe gesty przyswaja na bieżąco.  Mam to szczęście, że Sara również należy do osób, które pytają jeśli czegoś nie wiedzą 🙂

Teraz, migam do niej bardzo dużo. Jestem jej nauczycielem wspomagającym na wszystkich lekcjach z wyjątkiem wychowania fizycznego. Moją rolą jest tłumaczyć na język migowy nauczyciela prowadzącego lekcję. Często zdarzają się słowa nieznane Sarze, wtedy rysuję jej w notesie co to za słowo, albo wyciągam telefon z internetem i szukamy tego słowa na obrazku.

Najfajniejsze jest to, że najbliżsi z otoczenia Sary – mama, rodzeństwo, ciocie, a nawet koleżanki z klasy chodziły na kurs języka migowego do Podkarpackiego Stowarzyszenia Głuchych w Rzeszowie.W swojej szkole ma wsparcie nie tylko u mnie, ale i u brata czy koleżanek z klasy, którzy dla niej nauczyli się migać 🙂

Tłumaczenie tekstu na język migowy – link 🙂

Kalendarz magnetyczny

Znacie kalendarze magnetyczne pogody od Pomysłowej Mamy???

Jeśli nie, to zapraszam do lektury 🙂 Nadszedł czas, by w końcu dokonać recenzji tego wspaniałego produktu.

Z kalendarza magnetycznego zaczęłam korzystać jakieś 4 lata temu. Po raz pierwszy, właśnie razem z Sarą go testowałyśmy.

 

Po co nam taki kalendarz?? On to bardziej dla małych dzieci, prawda??  Nic bardziej mylnego!

Kalendarz ma etykiety z nazwami dni tygodnia oraz miesiące.

Cyfry od 1 – 9 (łącznie z 0 ale to nie cyfra, dlatego tak  napisałam 😉 ). Zawiera obrazki graficzne: pogoda i pory roku. Dla osoby niesłyszącej, która głównie bazuje na wzroku jest to pomoc wręcz idealna!!
Etykiety, obrazki graficzne z podpisem, a najważniejsze jest to materiał wielokrotnego użytku, a nie na jeden raz 🙂

W zestawie jest duża plansza, na którą przyczepiamy odpowiednie elementy.

Na środku planszy mamy białe pole na którym przedstawiamy bieżący dzień (w naszym przypadku jest to wtorek – 27 lutego).  Obserwujemy pogodę za oknem i dobieramy odpowiednią grafikę.

Na koniec zostaje sprawdzić znajomość obecnej pory roku.

Z Sarą,  za każdym razem jak korzystamy  z magnetycznego kalendarza, czytamy na głos wszystkie miesiące i dni tygodnia. Po co?? Tym sposobem utrwalamy poznane wcześniej wyrazy. Sara świetnie już rozpoznaje
z kalendarza wszystkie wyrazy,  jednak nadal ma problem z  ich pamięciowym zapisem (te proste i krótkie ma już opanowane, trudność sprawiają te dłuższe – zazwyczaj początek zapisze i tyle).

Myślę, że wkrótce zaskoczy i zapisze z pamięci wszystko 😉

Jeśli, ktoś jest zainteresowany kalendarzami to odsyłam do sklepu. Kalendarze dostępne są też w innej kolorystyce (pudrowy róż, niebieski) oraz w wersji angielskiej lub francuskiej.

Dobrze się składa, bo właśnie rusza promocja weeekendowa (dziś od północy do północy w niedziele)na darmowa wysyłkę kurierska przy kupnie „Tablicy moich obowiązków” na folii magnetycznejmoże ktoś potrzebuje??

Polecam taki kalendarz nie tylko do pracy z dziećmi niesłyszącymi! Może być świetnym elementem wystroju każdej sali lekcyjnej czy terapeutycznej oraz w pokoju naszych osobistych dzieci 😉