Świat emocji – seria książeczek dla dzieci

 Pokazywałam ostatnio na Instagramie książkę, którą kupiłam „na próbę”. Kilka osób prosiło, żeby podzielić się opinią na temat tej kolekcji. O czym mowa???
O serii książeczek dla dzieci, która ma za zadanie pomóc małemu człowiekowi poznać i zrozumieć emocje. Wydawnictwo Hachette przygotowało 60 książeczek. Każda z nich opisuje jakieś emocje.
W pierwszym numerze pojawił się „Strach”. Mały chłopiec o imieniu Ksawery bardzo boi się ciemności, przy tym towarzyszą mu dziwne wrażenia, jakby” …w brzuchu przewracało  mu się jak w pralce i ktoś walił w bęben tam, gdzie ma serce…”. Na ratunek przychodzi mu mama i próbuje wytłumaczyć co właściwie się wydarzyło.

„Testowaliśmy” książeczkę z Antosiem podczas naszego wieczornego rytuału czytania książeczek na dobranoc. Opowiadanie czyta się bardzo przyjemnie. Zawiera kolorowe i ciekawe ilustracje. Zarówno mi jak i Antosiowi bardzo się podobało. Dla mnie tym lepiej, że pierwszy nr książeczek był na ten temat, bo u nas jest podobny problem – Antonio często budzi się w nocy i później boi się sam zasnąć.

Pierwszy numer był w bardzo promocyjnej cenie: 1,90zł   😉 Cena bardzo kusząca.

Jak każdy się domyśla, kolejne części już są w innej cenie. W prenumeracie wychodzi taniej (ciągle się zastanawiam czy zamówić czy nie – może ktoś z Was się zdecydował?). W pierwszej przesyłce możemy otrzymać: numer 2 + numer 3 gratis + prezent, szablonowy kot w cenie 4.99zł – cena nadal kusząca ;). Kolejne numery od 4, 5, 6…. w prenumeracie wychodzą w cenie 9,99zł, a w kiosku 11,99zł.

Z tego co wyczytałam w informacji to druga przesyłka zawiera numery 4 i 5 + grę pamięciową gratis. Następne przesyłki będą zawierały 4 sztuki kolejnych numerów (tj. 6, 7, 8 i 9 + piesek-pluszak gratis). Kolejno numery po 4 sztuki numerów, a z numerem 30 kolejny prezent – otulający kocyk gratis. W sumie 4 prezenty dodatkowo można otrzymać z prenumeratą.

W każdym numerze dostajemy też kartę dla rodziców z wskazówkami i kartę – komentarz od psychologa dziecięcego.

Z prenumeraty można w każdej chwili zrezygnować 🙂

P.S.1 Dajcie znać czy ten wpis był dla Was pomocny czy też nie.

P.S.2 Podzielcie się opiniami na temat książeczek, jeśli też skusiliście się na tą serię.

Wskazówki dla surdopedagoga

Dzisiejszy wpis dedykuję wszystkim surdopedagogom, którzy rozpoczynają pracę z uczniem z wadą słuchu.
Chciałabym zebrać w nim odpowiedzi na wszystkie nurtujące pytania.

Coraz częściej dostaje pytania typu: „Zaczynam pracę, proszę o wskazówki…”, „Od poniedziałku zaczynam pracę z X, który ma X lat – mogę liczyć na pomoc?”, „Jakie są sprawdzone ćwiczenia dla dzieci niesłyszących”, …

Wskazówka nr 1:
Tak na prawdę nie ma listy wskazówek, które będą nam pokazywały krok po kroku jak ćwiczyć z dziećmi 😉
Zasada jest taka: nie traktujemy ucznia szablonowo! Każde dziecko zasługuje na indywidualne traktowanie i tego się trzymamy!

Wskazówka nr 2:
Przed pierwszymi zajęciami nie wpadajmy w panikę! Najcenniejsze informacje są wpisane w orzeczeniu naszego przyszłego ucznia. Zapoznajemy się z dokumentacją (mamy prawo do niej mieć wzgląd) i na jej podstawie przygotowujemy się do zajęć.

Wskazówka nr 3:
Jeśli, mowa o młodszych dzieciach próbujemy się dowiedzieć czym nasz uczeń się interesuje (np. od wcześniejszego terapeuty, który pracował z tym dzieckiem, możemy poprosić o kontakt do rodziców i ich podpytać). O starszych uczniach także warto wiedzieć czym się interesuje i co lubi robić na co dzień – taką informację możemy wykorzystać później podczas przygotowywania materiałów do nauki.

Wskazówka nr 4:
Na pierwszych zajęciach naszym głównym celem powinno być: poznanie i zdobycie zaufania – naszego ucznia. Uważam, że powinniśmy to spotkanie poświęcić na rozmowę z dzieckiem. Przedstawić się, zapytać ucznia o imię, ile ma lat, czym się interesuje etc. (To nic, że część informacji mogliśmy zdobyć wcześniej – ważna jest tutaj relacja: terapeuta – uczeń i uczeń – terapeuta). Taki wstęp już pozwoli nam ocenić jak funkcjonuje uczeń (sposób komunikacji, czy odbiera drogą słuchową i rozumie to co do niego mówię)

Wskazówka nr 5:
Pomoce dydaktyczne są dostępne na naszym rynku. Jestem zwolennikiem, aby materiał na którym pracujemy był konkretnie dostosowany do wieku i zainteresowań naszego podopiecznego – to znaczy: nie dajemy dziecku pomocy dydaktycznych w misie, jeśli nasz uczeń ma np 10 lat i już dawno nie interesuje się maskotkami, albo chłopcu nie dajemy rysunków z lalkami. W pewnym momencie życia dziecka nadchodzi taki moment, że „wyrasta” z pewnych rzeczy i zamiast go zaciekawić to sprawią, że nie będzie chciał współpracować na zajęciach.

Wskazówka nr 6:
Na kolejnych zajęciach staramy się urozmaicać, zmieniać nasze pomoce do nauki (nikt z nas chyba nie chciałby „wałkować” w kółko jedno i to samo? )

Wskazówka nr 7:
Stopniujemy poziom trudności – wychodzimy od rzeczy łatwiejszych (nawet jeśli wiem, ze nasz uczeń zrobi to raz dwa), aby dziecko miało poczucie, że coś umie, potrafi – zachęcimy go do próbowania czegoś trochę trudniejszego.

Wskazówka nr 8:
Zapisujemy sobie w naszym zeszycie/notesie cenne informacje na temat ucznia na początku zajęć(jak już poznamy naszego ucznia wpisujemy z czym ma problemy), później za pół roku sprawdzamy czy dziecko już opanowało to z czym nie radziło sobie na początku. Następnie na koniec roku kolejna ewaluacja zajęć. Takie zapisywanie w zeszycie jest ważne, bo mamy w jednym miejscu najważniejsze informacja.

Wskazówka nr 9:
Łączy się w dużej mierze z poprzednią wskazówką. Nasza praca to nie tylko zajęcia z dzieckiem, ale także przygotowywanie dokumentacji. Dlatego dla mnie tak ważne jest zapisywanie na bieżąco informacji o dziecku. Nawet, gdy mamy pod opieką tylko 1 ucznia – nie jesteśmy w stanie zapamiętać wszystkich istotnych rzeczy.

Wskazówka nr 10:
Jeśli ktoś nam powie, że uczeń X nic nie potrafi, nie nie umie – to nie traktujemy takiej informacji w 100% serio 😉 Każdy z nas ma w sobie coś co robi bardzo dobrze!!

Wskazówka nr 11:
Nie muszę!Zawsze mam wybór! – Gdy pracujemy według jakoś programu, schematu czy konspektu zawsze możemy z nich zrezygnować. Szczególnie jeśli widzimy, że nasz uczeń nie współpracuje, coś sprawia nam trudność, nie przewidzieliśmy jakieś reakcji. Nie ma przymusu, że to ma być tak i koniec. W trakcie zajęć musimy być elastyczni.

 

P.S. Dotrwałaś/eś do końca wpisu? Będzie mi miło jak zostawisz po sobie jakiś ślad 😉