Sylabami po Krakowie – recenzja

  Zawsze powtarzałam sobie, że jako mama nie będę przemęczać moich dzieci nauką czytania, pisania etc. W trakcie studiów, wiele razy słyszałam jak to dzieci nauczycieli mają „przerąbane” w życiu. Mama – nauczyciel to nic dobrego dla dziecka. Ciągle tylko nauka, literki, składanie literek, czytanie wyrazów, pisanie… . Nie chciałam powielać tego stereotypu. Moim dzieciom daję tylko dostęp do przeróżnych książek, kolorowanek czy zwykłych pustych kartek. Kiedy syn chciał coś wspólnie rysować czy pytał o kształt konkretnej literki, to mu ją pokazywałam, bez większego naciskania, że MUSI się uczyć tego czy owego. Jedynie co, to od małego czytam mu bajki przed snem 😉

Na chwilę obecną Antoś chodzi już drugi rok do przedszkola. Tak naprawdę, to tam uczy się typowo „szkolnych” rzeczy. Ostatnio coraz częściej pyta się jak napisać daną literkę albo nawet wyraz. Samodzielnie podpisuje swoje prace i bardzo go to cieszy (mnie jeszcze bardziej, kiedy widzę jego radość). Nadszedł moment, gdy syn stwierdził, że chciałby czytać książeczki SAM.

Szukałam jakiś czas książki do nauki czytania „LITERY” Przyłubskich, ale nigdzie nie mogłam dostać. Z pomocą przyszło mi Centrum Metody Krakowskiej ze swoją pozycją „Sylabami po Krakowie”

Wspomniana książka oparta jest na Symulatoniczno-Sekwencyjnej Metodzie Nauki Czytania autorstwa prof. Jagody Cieszyńskiej- Rożek, a stworzyły ją Ola Artymowska i Agata Dębicka- Cieszyńska.

Gdy sięgnęłam po nią pierwszy raz, byłam zawiedziona!!! Tyle tam się dzieje. Ilustracje są tak szczegółowe, mnóstwo detali. Miałam wrażenie, że 4-latek nie ogarnie tego i się zniechęci.

Pomyliłam się. Antoni książką jest oczarowany, a teraz również i ja. Przy niepogodzie najlepiej się nam ją ogląda i „czyta”. Poszukujemy wspólnie jakiegoś elementu i nawzajem zadajemy sobie pytanie: „gdzie jest…” .
W książeczce zawarte są też podpisy dźwiękonaśladowcze.

Każda strona zawiera dodatkową zakładkę. Na jednej stronie zawarte są paradygmaty sylab i rzeczowniki w formie obrazka oraz podpisu. Natomiast na odwrocie mamy prosty tekst do dużej ilustracji.

Książeczkę oglądaliśmy do tej pory może 4-5 razy, a niektóre paradygmaty sylabowe Antoś już potrafi rozpoznać. Książka jest bardzo szczegółowa. Jest przewodnikiem po Krakowie dla najmłodszych. Syn nawet pyta mnie, kiedy pojedziemy do Krakowa, bo on już wie w jakie miejsca pójdziemy 😉

 

Książka „wpadła” też w ręce Sary. Ona także początkowo była zniechęcona. Migała do mnie: „nie wiem gdzie patrzeć tu, czy tu”. Jednak ja się nie poddałam, bo znając już książkę na wylot wiedziałam, że można z nią dużo „pokombinować”. Wzięłam mapę Polski i poprosiłam Sarę o odszukanie miasta – Kraków.

Kiedy znalazła, opowiedziałam jej, że tam studiowałam i bardzo lubię to miasto (spędziłam w nim 5 lat). I tak zaczęłyśmy oglądać książkę. Zwiedziłyśmy „palcem” najważniejsze miejsca w Krakowie. Sara odkryła Smoka, rynek i Krakowskie ZOO. Zwracała uwagę na najdrobniejsze szczegóły – jak to w zwyczaju mają osoby z wadą słuchu. Podczas zajęć indywidualnych padło dużo pytań i pojawiło się nam dużo nowych znaków migowych, których Sara jeszcze nie znała. Na kolejnych zajęciach Sara starała się samodzielnie czytać tekst na dołączonej do książki zakładce.

Książka w końcu bardzo nam się spodobała i polecamy ją wszystkim. Często po nią sięgam w domu z moim czterolatkiem. Nie korzystam z niej nagminnie zmuszając syna do nauki czytania. Służy nam raczej do zabawy, do poszukiwania (usprawniamy koordynację wzrokowo-ruchową). Natomiast skutkiem ubocznym naszej zabawy jest to, że Antek rozpoznaje sylaby 😉

Opracowanie zawiera 7 stron w twardej oprawie oraz 7 zakładek, które kolorystycznie są dopasowane do konkretnej strony. Dla mnie to bardzo ważne, bo nie musimy za każdym razem szukać gdzie powinna być dana zakładka. Ilustracje są przedstawione w sposób bardzo szczegółowy, barwny. Postacie również ukazują nam współczesne życie codzienne, mieszkańców, turystów czy osoby niepełnosprawne.

 

Wydawnictwu „Centrum Metody Krakowskiej” bardzo dziękujemy, za możliwość przetestowania tej publikacji.

 

Okiem rodzica : Czytam Mamie i Tacie.

Tuż przed Wielkanocą, otrzymaliśmy paczkę z Centrum Metody Krakowskiej a w niej m.in. część serii Czytam Mamie i Tacie. Jako rodzic niesłyszącego, migającego dziecka jestem zachwycona książeczkami, zwłaszcza, że są to znane i lubiane baśnie i legendy w formie komiksu.

Podsunęłam książeczki Sarze. Ciekawiło mnie czy sięgnie po nie z własnej woli. Tytułem wyjaśnienia. Sara uwielbia komiksy. Dlaczego? Mało tekstu. Dużo rysunków. Może sama śledzić akcje. A w zrozumieniu tekstu pomaga ilustracja. Sara książeczki przeglądnęła, odłożyła a po chwili sięgnęła po nie znowu. Czytała na głos i o dziwo nie wołała :- ” Mamo chodź tutaj, ja nie wiem co to.”

Seria „Czytam Mamie i Tacie” zachwyca piękną szatą graficzną. Ilustracje są niezwykle dopracowane. Bogactwo szczegółów i kolorów przyciąga wzrok ale go nie męczy. Wyraźna jest także czcionka, która sprawia, że czytany tekst jest przejrzysty. Jednak najważniejszym elementem serii jest treść. Treść, którą dziecko z tak głęboką wadą słuchu i mizernymi kompetencjami językowymi może przeczytać prawie samodzielnie. Pomagałam Sarze w zrozumieniu m.in. związków frazeologicznych (jeszcze długo będą jej sprawiać trudność). Jednak większość, o czym jako dumna matka głosić wszem i wobec będę, przeczytała samodzielnie. Zwróciłam także uwagę, że seria pomaga wprowadzić pojęcie narracji. Na ilustracjach widzimy tego tajemniczego kogoś kto opowiada. Dla dziecka słyszącego narrator w tekście będzie kimś lub czymś naturalnym. Dla Sary to pojęcie fikcyjne i do tej pory nie udało mi się wytłumaczyć jej – Co to?, Kto to? ten narrator.

Myślę, że seria stanowi także świetną alternatywę dla lektur szkolnych. Często nauczyciele nauczania początkowego mają problem z tym, że dziecko z dysfunkcjami nie może przeczytać i opanować treści danej lektury. W klasach 1-3 wyrzucałam z lektur większość tekstu, który wydawał mi się zbędny. Upraszczałam opisy, zdania złożone zamieniałam na proste (nadal tak robię). Czasami nawet tworzyłyśmy wspólnie z Sarą mini komiks np. do historii Mateusza Szpaka z Akademii Pana Kleksa. Jednak to nie to samo co gotowa książka.

Także dzieci bez dysfunkcji, które dopiero rozpoczynają przygodę z czytaniem, na pewno z przyjemnością zapoznają się z tymi książeczkami. Jak wspomniałam wcześniej, ilustracje skutecznie zachęcają nawet opornego, małego czytelnika. Zarówno serię „Czytam Mamie i Tacie” jak i inne ciekawe pomoce dydaktyczne można kupić Tutaj 🙂 Polecam jako rodzic dziecka z obustronną, głęboką wadą słuchu 🙂

 

 

 

 

 

Odmiana przymiotników – Metoda Krakowska

Zaczynając pracę z Sarą 4 lata temu, ciągle szukałam w internecie,
w księgarniach wszelkiego rodzaju pomocy dydaktycznych, które ułatwią nam pracę z poznaniem słownictwa. Część pomocy miałam zrobionych jeszcze na studiach w ramach zaliczenia. Inne pomoce robiłam na bieżąco,
w zależności od przerabianego materiału.

Podczas, gdy rozumienie miganych słów nam udało się opanować bardzo szybko, tak z rozumieniem czytanego tekstu mamy nadal problem. Język polski ma bardzo trudną gramatykę –  mówi się nawet, że jest najtrudniejszym językiem do nauki jako obcego. Sara uczy się go właśnie jako drugi, gdyż jej pierwszym jest język migowy naturalny.

Ostatnio poszukiwałam gotowych materiałów do nauki gramatyki języka polskiego. Natrafiłam na stronę Centrum Metody Krakowskiej.

Zamówiłam kilka książeczek z płytą do słuchania (ale o tym będzie oddzielny post 😉 ). W okresie świątecznym wpadł do nas Zajączek, który przyniósł nam do przetestowania kilka wspaniałych pozycji od Centrum Metody Krakowskiej.

Jedną i zarazem pierwszą pomocą dydaktyczną jaką chciałam Wam przedstawić jest: „Odmiana Przymiotników”.

Zestaw przeznaczony jest do ćwiczenia prawidłowej odmiany przymiotników przez rodzaje. Zawiera 42 kolorowe obrazki, przedstawiające przymiotniki
w 3 rodzajach:

  • mały – duży (miś, lala, auto);
  • mokry – suchy (sweter, koszula, włosy);
  • otwarty – zamknięty (szafa, okno, zeszyt);
  • wesoły – smutny (pan, pani, dziecko);
  • pusty – pełny (kosz, butelka, pudełko);
  • nowy – stary (fotel, lampa, łóżko);
  • brudny – czysty (ręce, podłoga, garnek);

W komplecie znajdują się też etykiety słowne do samodzielnego wycięcia oraz bardzo przejrzyście napisana instrukcja.

Na każdej karcie z obrazkiem, kolorem czerwonym mamy zapisane pytanie. Terapeuta/rodzic/… odczytuje pytanie, a zadaniem dziecka jest odpowiedzieć na to pytanie. Przykładowo:

  1. Terapeuta pyta: Jaki jest zeszyt?

          Dziecko odpowiada: Otwarty lub zamknięty – w zależności od tego, którą kartę ma nasz uczeń przed sobą.

      2. Terapeuta pyta: Jaka jest podłoga?

Dziecko odpowiada: Brudna (lub czysta).

Pytania mają za zadanie ułatwić dziecku odnaleźć prawidłową końcówkę,
a co za tym idzie podpowiadają jaki użyć przymiotnik 😉 . Mając już przed sobą wykonane zadanie, możemy zachęcić ucznia do odpowiadania całym zdaniem.
To znaczy – zadajemy jeszcze raz pytanie:

Terapeuta pyta: Jaki jest zeszyt?

Dziecko odpowiada całym zdaniem: „Zeszyt jest zamknięty” lub „Zeszyt jest otwarty”.

Pod pytaniem mamy ilustrację, która przedstawiają w realistyczny sposób przedmioty. Są kolorowe i zawierają tylko najważniejsze elementy. Na dole karty mamy czarną ramkę – jest to miejsce na dołożenie przez dziecko etykiety z odpowiednim przymiotnikiem.

W instrukcji zawarte są również propozycje ćwiczeń, z których można skorzystać. „Odmiana przymiotników” może być wykorzystywana na lekcjach języka polskiego, na zajęciach rewalidacyjnych, wyrównawczo-kompesacyjnych czy przez rodziców w domu.

W mojej ocenie jest to świetny materiał dydaktyczny dla dzieci niesłyszących, mających trudności z gramatyką języka polskiego. Zawiera konkretny przedmiot w postaci ilustracji, etykietę z zapisem słownym oraz pytanie w formie graficznym. Do tego dochodzi nam pytanie werbalne i/lub w języku migowym. Dodatkowo możemy poprosić dziecko, aby w zeszycie zapisało pytanie i odpowiedź (ćwiczymy pamięciowe zapisywanie wyrazów/zdań).

Charakterystyka pomocy dydaktycznej:

  • Tekturowe pudełko;
  • 42 kolorowe karty z  obrazkami, wydrukowane na sztywnym kartoniku;
  • Etykiety słowne do samodzielnego wycięcia (po rozcięciu schowałam je do strunowych woreczków);
  • Instrukcja

Już nie mogę się doczekać jak skorzystam z nich na zajęciach języka polskiego z Sarą 😉

Bardzo dziękujemy Centrum Metody Krakowskiej za możliwość skorzystania z Waszych produktów.

Jak przygotować dyktando?

  Dzisiejszy post będzie dotyczył przygotowywania pomocy dydaktycznych. Sara jest aktualnie w IV klasie szkoły podstawowej. Ma opracowany Indywidualny Program Edukacyjno Terapeutyczny. No właśnie…

   Co ze sprawdzianami, kartkówkami itp?

Staram się na bieżąco przygotowywać sprawdziany i dostosowywać je do możliwości Sary. Dziewczynka została późno zdiagnozowana, przez co straciła najważniejszy okres w życiu dziecka dotyczący rozwoju mowy i rozumienia. Chcę aby mogła napisać sprawdzian czy dyktando bez mojej pomocy, całkowicie samodzielnie. Dlatego też, treści które przygotowuję muszą być w pełni przez nią zrozumiane.

Chciałam dzisiaj pokazać dyktando z „ch” i „h”.

 

Klasa IV miała na ten tydzień zapowiedziane dyktando z „ch” i „h”. Sara ostatnio chorowała, ale wiedziałam, że dyktando kiedyś będzie musiała napisać. Zdawałam sobie sprawę, że Sara nie napisze dyktanda słuchowego razem z klasą. W jej przypadku zarówno korzyści z implantu jak i kompetencje językowe są niewystarczające.

Przejrzałam wszystkie książki, książeczki, zeszyty ćwiczeń które posiadam
w domu (oj nazbierało się nam tego przez wszystkie lata 😀 Zarówno ja jak i mama Sary lubimy kupować takie pomoce dydaktyczne). Znalazłam naklejki przedstawiające przedmioty zawierające w nazwie „ch” lub „h” i zabrałam się do pracy. Przy pomocy najprostszego programu jakim jest Word przygotowałam cały sprawdzian.

Część I:

Pierwsze zadanie polega na wpisaniu „ch” lub „h” – mamy tutaj konkretny obrazek i podpis z miejscem na wpisanie brakującej litery lub dwuznaku.

Część II:

 

Tutaj już troszkę trudniej. Najpierw trzeba uzupełnić brakujące litery,
a następnie połączyć wyraz z odpowiednim obrazkiem.

Część III:

 

W ostatniej części pojawiły się proste zdania. Jednak już bez obrazków. Analogicznie do poprzednich poleceń, trzeba uzupełnić wyraz odpowiednio „ch” lub „h”.

Jeśli ktoś jest zainteresowany i potrzebuje do swoich zajęć takich materiałów – piszcie śmiało – postaram się każdemu przesłać na e-mail.

 

 

 

 

Dlaczego czytam dzieciom ?

Ciągle dociera do nas poprzez środki masowego przekazu: – „Czytajmy książki”, „Trenujmy nasz mózg ,czytając książki”, „…trzeba czytać, bo dzieci nas naśladują…”, „sięgajmy po książki/czasopisma w każdej wolnej chwili…”

Na studiach dostałam tak wiele informacji na ten temat, że nie sposób tego wszystkiego zliczyć. Jednym  z najważniejszych argumentów, który bardzo utkwił mi w głowie, jest to, że do trzeciego roku życia jest tzw. „złoty wiek rozwoju mowy”. Należy więc czytać dzieciom już od pierwszych dni ich życia.
Mało tego – ja, jako dziecko słabosłyszące miałam wręcz nakazane: „Musisz czytać, żeby wzbogacać słownictwo”. Teraz, kiedy jestem starsza ( „mądrzejsza” 😉 ) wiem co mieli na myśli. Przez wadę słuchu oraz protezę jaką miałam, nie słyszałam wszystkiego tak, jak osoby, które mają sprawny słuch. Uciekało mi dużo informacji a mój zasób słów był mniejszy. Nie znałam niektórych pojęć czy powiedzeń typu:

Nie taki diabeł straszny jak go malują.
Cisza jak makiem zasiał.
Jak cię widzą tak cię piszą.
itd…

Niby nic ważnego, ale jednak. Pamiętam jak rówieśnicy sypali jak z rękawa różnymi przysłowiami, aforyzmami. Ktoś komuś coś powiedział, a druga osoba kontra do niej jakimś tekstem, tak że w pięty poszło. Ja tak nie umiałam, bo po prostu umykały mi takie rzeczy. Dlatego nie bardzo lubiłam czytać. Nie wszystko rozumiałam a przyswojenie tekstu zajmowało mi bardzo dużo czasu. Może dlatego, że musiałam czytać?

Teraz, gdy mam własne dzieci, odkrywam na nowo magiczny świat słowa pisanego. Antoś i Maja mają książki w zasięgu wzroku i rąk. Różne – różniaste. W twardej oprawie, w miękkiej – duże, małe. Z melodyjką,
z przesuwanymi obrazkami… . Część książek, pamięta jeszcze moje dzieciństwo 🙂 Zamówiłam prenumeratę książek Disneya „Przyjaciele na Safari”. Starałam się czytać, o różnych porach dnia, pokazywałam obrazki, nazywałam, zachęcałam do odszukania na ilustracji np. psa.

Wszystko to zaprocentowało tym, że teraz nie ma dnia, a raczej wieczoru, bez czytania książek!!!  Antoś twierdzi: – „Nie mogę usnąć, jeśli nie poczytasz mi książeczki. Moje myśli gdzieś tam fruwają, oczka nie chcą się zamknąć… . Mamo, czytanie to jest jak lekarstwo na mój sen…”. Nie mam więc wyjścia i czytam. Razem z nim odkrywam tajemnicze światy. Podróżujemy po baśniach. Poznajemy zwierzęta…Mamy taki czas tylko dla SIEBIE. I wiecie co? Odkryłam, że lubię czytanie. Słowa, dawniej niezrozumiane, teraz nie mają dla mnie tajemnic. Najważniejsze jest jednak to, że Antoś słucha i uwielbia to wspólne czytanie. Nie mogę się już doczekać a jednocześnie smutno mi będzie, gdy kiedyś wejdę do jego pokoiku a on będzie tak pochłonięty czytaniem, że nawet mnie nie zauważy.

A Ty mój drogi czytelniku? – Czytasz książki swoim dzieciom? 😉

 

Puzzle edukacyjne Bocian Klemens Kle – Kle

Pomimo świątecznej gonitwy i krzątaniny tu i tam, znalazłam czas na rozpakowanie puzzli, które otrzymaliśmy do przetestowania od wydawnictwa Epideixis. Dzisiejszy wybór padł na Bocian Klemens Kle -Kle.

„Testerem” tym razem był mój syn – Antoś (4 lata i 7 miesięcy).

Pudełko zawiera 2 plansze z konturami puzzli, 2 zestawy układanek. Zestaw I od którego rozpoczęliśmy i który był, według mnie, łatwiejszy dla Antosia – zawiera elementy dźwiękonaśladowcze. Na Planszy są wydrukowane czarno – białe obrazki, przedstawiające zwierzęta i przedmioty wydające dźwięki. Natomiast puzzle na odwrocie mają zapis fonetyczny tych obrazków (np. Hau – Hau, Ihaa – Ihaa, Muu – Muu i itd.). Ja odczytywałam dźwięki a syn odszukiwał na planszy i w tym miejscu kładł element układanki. Powstał nam piękny obrazek przedstawiający wiejskie podwórko. II zestaw jest już nieco trudniejszy. Na gotowej planszy są zapisane słowa (Antoś jeszcze nie czyta) a na odwrocie puzzla jest tylko 1 sylaba danego wyrazu. Te puzzle będą za to świetnym materiałem do zajęć z Sarą. Będziemy poznawać i utrwalać nowe słowa. Antoś jest – tak jak ja 😉 – miłośnikiem puzzli, więc po prostu ułożył sam obrazek, aby sprawdzić co przedstawiają.

 

Młodsza siostra Antosia, uwielbia wszystko to co starszy brat. Kiedy zobaczyła jak Antoś układa, zaczęła powtarzać jak mantrę: „…ja też chcę, ja też chcę…” – nie miałam wyboru i układałam z nią I zestaw puzzli.

Według producenta, puzzle są dla dzieci od 6 lat. Moim zdaniem zestaw
z układanką dźwiękonaśladowczą można wykorzystać u młodszych dzieci, które już układają puzzle. Natomiast drugą część u dzieci, które już rozpoczęły przygodę z czytaniem.

Charakterystyka gry:

  • wiek – od 6 lat;
  • 2 zestawy puzzli: 25 i 40 elementów;
  • 2 plansze ćwiczeń
  • I zestaw (25 elementów): jest pomocny przy wykonywaniu ćwiczeń słuchowych na zasadzie dopasowania etykiety z zapisem fonetycznym dźwięku do obrazka, który dany dźwięk wydaje (hau – hau = pies, Iha-Iha = koń). Cały obrazek przedstawia wieś. Podczas zabawy wykonujemy ćwiczenia narządów artykulacyjnych oraz ćwiczenia fonetyczne.
  • II zestaw (elementów): tutaj mamy świetny materiał językowy, dzięki któremu utrwalamy z dzieckiem prawidłową wymowę głosek: ch, j, ł, m, n. Na tym materiale możemy ćwiczyć poprawne czytanie, pisanie lub dzielenie wyrazów na sylaby.
  • puzzle są wykonane bardzo starannie z grubszej tektury.

Zarówno ja jak i moje osobiste dzieci bardzo polubiliśmy tą serię i w każdą wolną wielkanocną chwilę poświęciliśmy na wspaniałą zabawę z puzzlami.
A czekają na nas jeszcze puzzle ” Od litery do słowa” do których zajrzymy niebawem 🙂

 

Poradnik 60 kroków do oceny i terapii dzieci z wadą słuchu

Dzisiejszy temat dotyczy poradnika, który według mnie powinien mieć
w swojej biblioteczce każdy surdopedagog, terapeuta czy nauczyciel pracujący z dzieckiem z wadą słuchu!

O czym mowa?

„Słucham, mówię, jestem… – Program  60 kroków  do oceny
i terapii dzieci z wadą słuchu”
  dr n. med. Katarzyna Bieńkowska.

Program 60 kroków jest skarbnicą wiedzy! W jednym miejscu mamy zebrane informacje o prowadzeniu terapii mowy z dzieckiem niesłyszącym. Opisy technik terapeutycznych i model terapii.  Karty oceny kompetencji językowych, które pozwolą nam ocenić umiejętności i postępy dziecka na kolejnych etapach terapii oraz wyznaczyć cele do dalszej pracy. Krok po kroku prowadzimy rehabilitację opartą na naturalnym procesie kształtowania się mowy u dziecka. Poszczególne etapy są usystematyzowane na czterech poziomach rozwoju:
– percepcji słuchowej;
– komunikacji;
– umiejętności językowych wstępnych;
– umiejętności językowych zaawansowanych.

W podręczniku znajdziemy dokładny opis poszczególnych 60 kroków,
a także przykładowe ćwiczenia dostosowane do możliwości dziecka, które możemy wykorzystać w terapii. Ćwiczenia można modyfikować na różne sposoby, dostosowując je do wieku i możliwości naszego pacjenta.

Do podręcznika załączona jest płyta, na której można zobaczyć fragmenty ćwiczeń oraz śpiewnik zawierający teksty piosenek i wzory rytmów. Uważam, że jest to pomocne szczególnie dla początkujących terapeutów pracujących z dziećmi z uszkodzonym narządem słuchu.

Program 60 kroków, może być także pomocny w tworzeniu IPET-u (Indywidualnego Programu Edukacyjno- Terapeutycznego) w edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej.

Z książki korzystam już od dawna. Bardzo mi się przydała, zarówno w pracy z Sarą jak i z innymi dziećmi.

Poradnik można kupić klikając w poniższy link:

„Słucham, mówię, jestem… – Program  60 kroków  do oceny
i terapii dzieci z wadą słuchu”
  

LABIrynt – gra logiczna

Jestem miłośnikiem wszelakich gier planszowych, karcianych, puzzli itp. Jednak do tej pory nie spotkałam się z grą planszową w którą  jednocześnie może grać 35 osób!!! Poważnie!!!

Jeśli cenicie sobie wspólne spędzanie czasu z rodziną na niebanalnej rozrywce to LABIrynt jest świetną alternatywą właśnie dla Was.

Chciałam przetestować grę na większej liczbie osób. Zabrałam ją do szkoły
i wykorzystałam na godzinie wychowawczej. Był to strzał w 10! Dzieciaki rywalizowały ze sobą, zachowując przy tym podzielność uwagi i kontrolując ruchy przeciwników. Można było u nich zauważyć niesamowite skupienie. Analizowali wszystkie swoje posunięcia. Każdy tak starał się udzielać komend, aby jak najszybciej dojść do celu. Byli bardzo skoncentrowani
i widać było, że gra bardzo im się spodobała.

Grę można modyfikować na wiele sposobów. Jeszcze nie wspominałam, ale czasami lubię „łamać” zasady gry i ustalać swoje własne. Na przykład podczas ćwiczeń z Sarą czytania ze zrozumieniem.  Przygotowuję wcześniej krótką czytankę (do konkretnej strony labiryntu), która poprowadzi do celu. Zadaniem Sary jest przeczytać tekst i poruszać się pionkiem po planszy zgodnie z jego wskazówkami. Jeżeli robi to prawidłowo to zawsze powinna dojść do mety. Oczywiście ja, jako nauczyciel kontroluję jej ruchy.
Pozwalam też Sarze, aby w danym dniu ustaliła swoje zasady i ich się trzymamy. Sara lubi tego typu zamiany. Ma wtedy większe poczucie swojej wartości. Przejmuje odpowiedzialność za przebieg gry co wymaga od niej większej koncentracji. W ten sposób stymuluję u niej zdolność logicznego myślenia. Dzięki temu uczy się wyciągać wnioski z popełnionych błędów,
a także musi pilnować abym ja błędów nie popełniała. Dzieci czasem lubią pobawić się w nauczycieli.

Charakterystyka gry:

  • przedział wiekowy: +6 lat;
  • małe pudełko, a w nim 35 plansz z labiryntem, wydrukowanym dwustronnie;
  • gra zawiera 6 pionków (3 czerwone i 3 czarne) – jednak to nas nie ogranicza, bo gra pozwala na zabawę 35 osobom. Pionki można „pożyczyć” z innych gier, wykorzystać figurki z Kinder niespodzianek czy nakrętki z butelek. Możliwości jest naprawdę sporo!
  • pionki ustawiamy na polu X, a naszą metą jest czerwone O;
  • zabawę rozpoczyna najmłodszy gracz, kolejkę wykonujemy  według wskazówek zegara;
  • wydajemy polecenia typu: 2 ruchy w przód, 1 ruch w lewo, 3 ruchy
    w górę i tak dalej. Jeśli napotkamy na przeszkodę to stoimy w miejscu. Czasami możemy przekręcić planszę o 90st., 180st., 270st. gdy żaden ruch nie jest dla nas korzystny. (Uwaga! Nie muszą tego robić jednocześnie wszyscy gracze).
  • ustalamy na początku czy korzystamy w trakcie 1 rundy z pojedynczej planszy czy z kilku. Wtedy rozdajemy przykładowo po 2-3 plansze i ruchy wykonujemy na każdym labiryncie. Wygrywa ta osoba, która dojdzie do mety na każdej planszy.

LABIrynt daje nam wiele możliwości! Jest świetną pomocą, jeśli nasze dziecko/uczeń ma problem z orientacją w przestrzeni (prawo/lewo, góra/dół) i na płaszczyźnie. Grając w LABIrynt z synem (5 lat), w ramach podpowiedzi, założyłam mu na prawą rękę czerwoną gumkę a na lewą niebieską. Pozwoliło to utrwalić mu zapamiętanie stron. W ten sposób uczymy się przez zabawę wykonywać ruchy na płaszczyźnie. Wydaje mi się, że jest to potrzebne, ponieważ teraz spotkamy się w zadaniach tekstowych
z poleceniami  typu: „Z prawej strony domu narysuj drzewo, a z lewej kotka”. Wiele dzieci ma problem z tego typu zadaniami a LABIrynt może nam pomóc w utrwaleniu kierunków.

Dziękujemy ślicznie Wydawnictwu Epideixis, za możliwość skorzystania z ich pomocy!

 

Piramida logopedyczna L2

Niepozorne małe pudełeczko, z wielką zawartością!! Tak w jednym zdaniu opisałabym Piramidę Logopedyczną wydawnictwa Epideixis.
Dedykuję ją szczególnie logopedom, pedagogom oraz rodzicom, których dzieci mają problem z odróżnianiem zbliżonych do siebie artykulacyjnie dźwięków: t-d, p-b czy w-f. Gra jest bardzo zbliżona do domina – układamy trójkąty, tak aby uzupełnić wyraz brakująca literą. Kolorowe linie i gwiazdki uczą samokontroli – są wskazówką dla wzrokowców. Jeśli będziemy dobrze układać nasze trójkąty, to po zakończeniu zabawy ukaże się nam ogromna piramida.

Piramida logopedyczna L2 składa się z 30 zadań, zawierających ćwiczenia do utrwalania liter : b-p, d-t, w-f. W zestawie znajduje się 25 trójkątów
o wymiarach 8x8x8cm. Przeznaczona jest dla dzieci od 6 roku życia.

Zawsze powtarzam, że jeśli praca z dzieckiem, to tylko przez zabawę! Połączenie przyjemnego z pożytecznym. Poprzez układanie trójkątów
u dziecka rozwija się zdolność myślenia i zapamiętywania. Gra uczy koncentracji. Aby odpowiednio ułożyć piramidę trzeba trochę pogłówkować.

Trójkąty wykonane są z grubej tektury. Kolorystyka jest bardzo przyjemna
i prosta.

 

Z tej serii, na stronie wydawnictwa dostępne są  jeszcze piramidy:

  • Logopedyczna L1: ś – ź – ć – dź;
  • Logopedyczna L2: b – p , d – t , w – f;
  • Ortograficzna P1: zasady pisowni – ó, u, rz, ż, ch, h;
  • Ortograficzna P2: zasady pisowni – wymienne;
  • Matematyczna M1: dodawanie do 100;
  • Matematyczna M2: tabliczka mnożenia.