Nazwij i wrzuć! Artykuły spożywcze!

Ostatnio rzadko pojawiają się nowe recenzje, chociaż produktów do przetestowania nie brakuje. Spowodowane jest to brakiem czasu 🙁 Przyszła jesień, dzień zaczyna być coraz krótszy… Pogoda także płata figle, bo raz cieplutko a raz zimno. Z ciepłych dni korzystam jeszcze z dzieciaczkami na zabawy podwórkowe i porządki w ogródku. Jesienna pora to też nasz czas na zbieranie różnych darów jesieni  kasztanów, kolorowych liści, żołędzi i pysznych jabłek. Jedynie w deszczowe dni siadamy wspólnie i całą rodzinką bawimy się testując nowości rynkowe.

Czas przedstawić kolejną grę firmy TULULA, która pojawiła się na naszej półce: Zestaw artykuły spożywcze!

W pierwszym zdaniu od razu ostrzegam: zabawa bardzo wciąga 😀 Zarówno młodszych jak i starszych użytkowników 😉 Gra jest bardzo elastyczna – można ją wykorzystywać naprawdę na wiele różnych sposobów. W instrukcji jest wpisanych kilka propozycji. My zrobiliśmy sobie własną wersję z wykorzystaniem wszystkich żetonów. Rozkładamy je na podłodze, Maja i Antoś na zmianę wybierają 1 produkt, nazywają go i wrzucają do „wózka sklepowego”.

   

W  zestawie jest 120 produktów. Moje dzieci znają te, które używa się w naszym domu na co dzień. Dzięki TULULA wzbogacamy słownictwo o kolejne nazwy (przyznam się, że niektórych nazw nawet ja nie znałam i musiałam sprawdzić w słowniczku, który jest w instrukcji).

   

Z Antkiem bawimy się w kategoryzowanie produktów, np. owoce, warzywa, pieczywo, nabiał etc., układamy wg koloru, wybieramy produkty, które najbardziej lubimy, a których nie lubimy. Sposobów na naukę przez zabawę jest naprawdę mnóstwo.

Nazwij i wrzuć! Owoce i warzywa, na co dzień są w zasięgu wzroku i rączek moich dzieci. Mogą się nimi bawić kiedy tylko maja na to ochotę (żetony są wykonane z grubej tektury, więc nie martwię się, że mogą się wygiąć czy zniszczyć). Najczęściej bawią się w sklep 🙂 W swoich skarbach mamy zabawkowe pieniążki, którymi dzieci płacą za zakupy. W trakcie takiej zabawy dzieciaki pamiętają o odpowiednim zachowaniu, wchodząc do „sklepu” mówią: „Dzień dobry, poproszę…”, pytają o dany produkt (ze znalezieniem go czasem jest problem, gdyż przypominam,  mamy do dyspozycji 120 produktów 😉 ). Płacą za zakupy i żegnają się ze sprzedawcą. Potrafią bawić się tak godzinami.

Grę wykorzystuję też na zajęciach rewalidacyjnych z Sarą. Na pustych żetonach wpisuję jej nazwy wg których Sarka ma kategoryzować produkty (np. owoce, warzywa, zioła, słodycze, inne). Na bieżąco nazywamy znane nam artykuły, tych których nie znamy szukamy w słowniczku, odczytujemy nazwę i migamy ją. Zdarza nam się, że nie znamy też znaku migowego na dany produkt, wtedy wymyślamy jak będziemy go pokazywać.

Kiedy już mamy posegregowane wszystkie produkty, „wysyłam” Sarę na zakupy 😀 Przyznaje, że moja pierwsza myśl była taka: „Kupi tylko to co ostatnio najbardziej lubi jeść i słodycze”.

Jakież było moje zdziwienie gdy Sara zrobiła zakupy co najmniej na tydzień, uwzględniając całą swoją rodzinę. Kupiła produkty dla mamy na obiad, a nawet kawę i ciasteczka, migając: „Gdyby Pani Migała przyszła do nas na kawę”. Uwielbiam ją i jej pomysły!!

Za zakupy Sara oczywiście „zapłaciła” 😀

 

 

Wózek z zakupami Sarki 😉

Charakterystyka gry:

  • 120 żetony z produktami spożywczymi;
  • 5 żetonów pustych;
  • marker suchościeralny;
  • pudełko – wózek zakupowy;
  • instrukcja (zawiera propozycję gry, słowniczek)

Całość wykonana bardzo starannie. Ilustracje odzwierciedlają naturalny wygląd danych produktów, kolorystyka bardzo przyjemna. Można poznać nazwy produktów lub poszerzyć znajomość nazw.

Gorąco polecam ją wszystkim!

Zarówno nauczyciele jak i rodzice mogą wykorzystać grę do nauki poprzez zabawę. Jest to pozycja, która świetnie nadaje się również na prezent urodzinowy!!

P.S. Na stronie TULULA znajduje się więcej pozycji z tej serii – Ja na pewno wrócę po kolejne gry 😉

 

Loteryjka obrazkowa – zwierzęta leśne i wiejskie – TULULA

Wakacje się prawie skończyły :O Dopiero był lipiec, a tu już koniec sierpnia!!! Tyle miałam planów na te letnie dni…Częściowo udało mi się je zrealizować 😀 To, czego nie zrobiłam,  dokończę jesienią (oby :P).

Powiedzcie, że nie tylko mnie zabrakło wakacyjnych dni  – proszę 😉

Lubicie brać udział w konkursach??? Ja bardzo, chociaż nie udało mi się nic wygrać, to próbuję do skutku. Na tych wakacjach wzięłam udział w konkursie na FB Tulula  gdzie moja praca została wyróżniona. W nagrodę otrzymałam bon na zakupy, z którego skorzystałam i nie żałuję!!! Tak zaczęła się moja przygoda z tym wydawnictwem.

Szperając po sklepiku online TULULA nie wiedziałam na co się zdecydować. W końcu zakupiłam m.in Loteryjkę obrazkową – Zwierzęta leśne i wiejskie. To był strzał w dziesiątkę!!!

Przyznaję, nigdy wcześniej nie miałam tych produktów w ręce i teraz ubolewam. Zarówno ja jak i moje pociechy zakochaliśmy się w tej grze!!! Zasady są banalne, a zabawy co nie miara!!! Maja poznała nazwy zwierząt, których nie znała do tej pory. Natomiast Antoś utrwalił sobie nazwy oraz wyćwiczył poprawne nazywanie ich (nadal mamy problem z R i czasami K = T). 

Ogólna charakterystyka gry:

  • Wiek: 3-6 lat
  • Ilość graczy: 1-4
  • Pudełko zawiera – 4 karty obrazkowe i 40 żetonów ze zwierzętami
  • Cele zabawy – rozwijanie spostrzegawczości, wzbogacanie słownictwa, wzbogacanie logicznego myślenia oraz ćwiczenie koncentracji.
  • Karty z obrazkami oraz żetony wykonane są z grubej tektury. Grafika i kolorystyka zachęcająca do oglądania.

Co nas najbardziej urzekło?

Przede wszystkim kolorowa szata graficzna. Moje dzieci są miłośnikami zwierząt i wyszukiwanie ich na planszach sprawiało im mnóstwo radości. Najwięcej problemu sprawiały te najmniejsze owady (mrówki, pająki, komary), których nie widać na pierwszy rzut oka.

W jaki sposób się bawimy???

Bez znaczenia czy bawią się tylko dzieci czy cała rodzina: Rozdajemy każdemu uczestnikowi karty z ilustracją. Na środku układamy w słupku wszystkie żetony. Wszyscy uczestnicy zabawy poszukują na swojej karcie zwierzęcia, które wskazuje pierwszy żeton.  Ta osoba, która ma go na ilustracji, bierze żeton i kładzie go na swojej karcie. Poszukujemy wszystkich zwierząt, aż do ostatniego krążka. W instrukcji jest zaznaczone, że wygrywa osoba, która jako pierwsza zdobędzie 10 żetonów. My, póki co, nie wprowadzamy rywalizacji do naszej zabawy. Za każdym razem wszyscy nazywamy zwierzę, które pojawiło się na żetonie. Byłam zdziwiona jak szybko dzieci zapamiętują ich nazwy (szczególnie te, których nie używamy na co dzień). Maja (2,5l) próbuje naśladować odgłosy znanych jej zwierząt, a największy problem mam, gdy pyta jak robi dżdżownica :O (może ktoś podpowie??? 😀 )

                     

Mam już kilka pomysłów jak wykorzystać tą grę na zajęciach z Sarą w szkole. Jednak nie będę zdradzać szczegółów  – wrzesień tuż, tuż 😉 Loteryjka na pewno pojawi się jeszcze w moich wpisach.

Z ręką na sercu polecam wszystkim firmę TULULA!!! Szczególnie rodzicom oraz pedagogom którzy pracują z małymi dziećmi.