Wpis bardzo osobisty ;)

Moi drodzy!!

26 lipca poinformowałam Was o moim wyjeździe do Kajetan. Już minął tydzień od zabiegu. Czas na relację z ostatniego tygodnia.

Dzień „0” – 25.07.2018

Telefon z Kajetan, że jest wolny termin. Mam być jutro na 9.00 na miejscu, a w piątek zabieg. Szybko muszę ogarnąć zakupy i pakować się.

Dzień 1- 26.07.2018

4.00 – Czas wyruszyć w podróż. Przed nami 4 godzin jazdy. Targają mną mieszane uczucia. Z jednej strony szczęśliwa, że to już – z drugiej strony strach, obawy…

8.00 Jesteśmy na miejscu. Rejestracja (mam „motylki” w brzuchu), wizyta u lekarza, badanie.  Od 13.00 jestem juz sama. Mąż musiał wracać…nie lubię pożegnań. Pojawiły się łzy i strach, ups…trzeba się ogarnąć 😉 Wieczorem odwiedziny rodziny – jak dobrze, że ktoś jest w pobliżu. Później spotkanie w sprawie jutrzejszego dnia. Jakie procedury, kiedy ostatni posiłek, picie wody, a nawet jak mamy się wykąpać (dosłownie chodziło o płyn którym trzeba umyć włosy). Czas spać…

Dzień 2 – 27.08.2018

Pobudka o 6.00 rano. Czas się wykąpać i czekać, aż poproszą na salę operacyjną. Dziś już się tak nie denerwuję. Niecierpliwie się jednak kiedy mnie zawołają. Telefon od mamy (też już się niecierpliwią…). 9.48 prosili się przygotować do zabiegu :O Mam 2 minutki na toaletę, przebranie się w piżamę szpitalną i na salę… O rany…tyle emocji w sobie to nie miałam dawno…
Ostatni wywiad, podpięcie do aparatury. Jest anestezjolog…No to do usłyszenia później 😉

14.30 – przebudziłam się. Jakoś tak inaczej. Już po czy jeszcze przed? Dotykam głowy, bandaż jest, pielęgniarka podchodzi i pyta czy wszystko OK? Jest OK! 🙂
Odprowadzają mnie na salę. Jestem ciągle śpiąca…Sięgam po telefon i odpisują moim najbliższym, że jest po wszystkim  i idę spać.
Około 16.00 już nieco lepiej się czuję, piję dużo wody. Opieka pooperacyjna – wzorowa.
Leżę póki co bez pierwszego procesora, ale lekarze świetnie się ze mną dogadują. Z mężem i dziećmi mogłam porozmawiać przez Skype. Około 20.00 zakładam w końcu procesor i dzwonię do mamy. Tak bardzo stęskniłam się za jej głosem. Porozmawiałyśmy sobie chwilę.
Zaraz po obchodzie idę spać.

Dzień III 28.07.2018

Jak po zabiegu, czuję się bardzo dobrze. Poznałam dzisiaj wspaniała rodzinę, która jak się okazało później mieszka niedaleko (dzieli nas 1 godzina jazdy samochodem). Ich córeczka Maja, podobnie jak ja miała wczoraj zabieg wszczepienia drugiego implantu. Pozostałe dwie dziewczynki miały po raz pierwszy wszczepiony implant. Z pierwszym implantem radzi sobie super, mowa i rozumienie prawie w normie. Poznajemy się coraz bliżej, mama ma dużo pytań do mnie o to jak sobie radzę, jak funkcjonuje na codzień. Podobno „spadłam jej z nieba”. Dałam jej dużo nadziei na przyszłość, że jej córka będzie mogła robić wszystko to co każdy z nas. Rozmawiamy bardzo długo.

Dzień IV 29.07.2018

Zmiana opatrunku. Obserwacja czy wszystko jest dobrze czy nie powstał obrzęk. Ściągnięcie strzykawki z głowy. Jest szansa, że jutro wyjdę (ja i moje pozostałe 3 nowe koleżanki 😉 ) Idziemy na spacer na zewnątrz 😀 Jakoś trzeba sobie organizować czas. Okolica jest cicha i spokojna, na około instytutu są sarny, jelenie. Maja pokazała mi nawet miejsce gdzie są łabędzie. Wieczorem znów odwiedził mnie wujek i sprawdził osobiście czy wszystko okey 🙂

Dzień V 30.07.2018

Ostatni dzień w Instytucie. Zbiorowe spotkanie odnośnie wyboru procesora, w moim przypadku bez zmian, czyli Nucleus. Uruchomienie procesora, sprawdzenie czy wszystko działa. Ostatnia obserwacja głowy – jest OK. Zalecenia do domu i karta wypisu 😀 Jeszcze tylko spotkanie u logopedy – wskazówki….. I do domu 🙂

Przez dwa tygodnie muszę unikać wysiłku fizycznego, a przez 30 dni nie mogę moczyć ucha. Na ściągniecie szwów jestem zapisana 6 sierpnia (nie muszę jechać do Kajetan tylko załatwię to w Rzeszowie). Po ściągnięciu mogę już założyć procesor i nosić po kolei na ustawionych programach, aż do następnej wizyty.

Dużo się zmieniło od czasu gdy miałam wszczepiony pierwszy implant. Po ściągnięciu szwów procesor można było założyć po miesiącu, a teraz zaraz po ściągnięciu szwów, czyli dokładnie 11 dni od zabiegu. Nacięcie za uchem także inaczej teraz wygląda, jest prawie niewidoczne. Za pierwszym razem (13 lat temu nacięcie było dużo wyżej i więcej włosów wygolone.)

Czekam na ten moment, kiedy zacznę słyszeć prawym uchem pierwsze dźwięki. Wiem, że przede mną długa droga, do słyszenia tak jak teraz odbieram dźwięki lewym uchem. Wierzę, że ten moment nastąpi 🙂